97 mln zł na biura poselskie. W rozliczeniach jest szuflada pod nazwą „inne wydatki”

Nowe zestawienie sprawozdań biur poselskich za 2025 r. pokazuje 364 rozliczenia i ponad 97,4 mln zł wydatków. Najciekawsza jest pozycja 23, czyli „inne wydatki”: w dziesięciu przypadkach przekroczyła 100 tys. zł, a wśród wysokich kwot są posłowie klubów koalicji rządzącej. To nie jest dowód nadużycia, ale formularz wygląda jak paragon, na którym najdroższa rzecz nazywa się po prostu „różne”.
Analiza dotyczy sprawozdań ryczałtowych biur poselskich za 2025 r. Dane zostały opublikowane i zebrane przez portal JakGłosują na podstawie skanów Kancelarii Sejmu dostępnych w serwisie orka.sejm.gov.pl. Według eksportu danych wygenerowanego 21 maja 2026 r. w bazie było 364 sprawozdania, a suma wydatków wyniosła 97 459 268,05 zł. Sama strona analizy informuje, że aktualizacja nastąpiła 18 maja 2026 r. i że źródłem są oficjalne PDF-y z Kancelarii Sejmu.
Mechanizm jest prosty. Poseł rozlicza roczny ryczałt biura w tabeli z ponumerowanymi pozycjami: wynagrodzenia, najem, telekomunikacja, materiały biurowe, przejazdy, obsługa księgowa. Na końcu zostaje pozycja 23: „inne wydatki związane z prowadzeniem biura poselskiego”. To naturalne, że nie każdy koszt da się wsadzić do idealnej przegródki. Problem zaczyna się wtedy, gdy właśnie ta przegródka staje się jedną z największych w całym rozliczeniu.
W rankingu „innych wydatków” portal wskazuje, że 10 posłów przekroczyło 100 tys. zł w tej pozycji. Na pierwszych miejscach są politycy różnych klubów, także opozycyjnych, więc sprawa nie ma jednej barwy partyjnej. Dla kontroli władzy najważniejsze jest jednak to, że wśród wysokich pozycji są również parlamentarzyści klubów tworzących obecny obóz rządzący.
Wioleta Tomczak z Polski 2050 ma w pozycji 23 kwotę 136 529 zł, czyli około 49 proc. wydatków biura w 2025 r. W podpozycjach widnieje m.in. „obsługa administracyjna biura” za 102 000 zł, catering na spotkania z wyborcami za 16 800 zł, drobne nagrody rzeczowe i rekwizyty na święta państwowe za 10 668 zł oraz zakup kwiatów i wiązanek za 6091 zł. Te wartości zostały sprawdzone także na pobranym skanie sprawozdania z Kancelarii Sejmu.
Marek Hok z KO ma w pozycji 23 kwotę 124 446 zł. W podziale widnieją m.in. usługi administracyjno-biurowe za 64 850 zł oraz wynajem auta osobowego za 45 935 zł. Przemysław Witek z KO ma w tej samej kategorii 110 887 zł; największa podpozycja to koszt leasingu samochodu w wysokości 68 194 zł. W rankingu portalu wysoko znajduje się też Urszula Pasławska z PSL-TD z kwotą 134 983 zł w pozycji 23, w tym z pozycją „obsługa administracyjna” za 114 030 zł. Dla tej ostatniej kwoty w tej analizie wykorzystano dane OCR i stronę szczegółową portalu z linkiem do oryginalnego skanu.
To są publiczne pieniądze, a nie prywatny budżet na domowe zakupy. Jeżeli ktoś w sklepie widzi rachunek za kilka tysięcy złotych i połowę kwoty opisaną jako „pozostałe”, nie musi od razu zakładać oszustwa. Ma jednak prawo poprosić o normalne wyjaśnienie, bo inaczej kontrola staje się ćwiczeniem z dobrej wiary. W państwie dobra wiara nie powinna zastępować przejrzystego formularza.
Najważniejsze rozróżnienie jest tu prawne i dziennikarskie. Sam wpis w pozycji „inne wydatki” nie oznacza nadużycia. Nie ma rozstrzygnięcia, które wskazywałoby na nielegalność opisanych wydatków. Część posłów dopisała podpozycje, dzięki czemu wiadomo więcej niż tylko suma końcowa. Nadal jednak obywatel nie widzi faktur, wykonawców, umów ani precyzyjnych opisów usług. Przy kwotach powyżej 100 tys. zł taka ogólność nie wystarcza do realnej kontroli społecznej.
Sprawa pokazuje lukę w konstrukcji rozliczenia. Państwo publikuje skany, więc formalnie jawność istnieje. Jednocześnie kluczowa rubryka może mieścić bardzo różne rzeczy: administrację, catering, kwiaty, podróże osób współpracujących, leasing albo wynajem auta. Wszystko ląduje pod jednym szyldem. To trochę tak, jakby urzędowy segregator miał elegancką okładkę, ale w środku połowę dokumentów wrzucono do koszulki „inne”. Porządek jest, dopóki nikt nie próbuje naprawdę czegoś znaleźć.
Kontekst jest szerszy niż pojedyncze nazwisko. Portal JakGłosują wskazuje, że pozycja 23 jest problemem w skali wielu biur, a oficjalne skany pokazują, że sam formularz dopuszcza taką agregację. Jeżeli celem publikowania sprawozdań ma być realna kontrola wydawania ryczałtów, to obecny format daje tylko część odpowiedzi. Pokazuje sumy, ale często nie pokazuje pełnej historii pieniądza.
Status sprawy jest więc jasny: dokumenty są publiczne, kwoty są widoczne, a opisane przykłady nie są same w sobie dowodem złamania prawa. Do wyjaśnienia pozostaje standard przejrzystości. Przy ponad 97 mln zł wydanych w 364 rozliczeniach rocznych pozycja „inne” nie powinna być miejscem, w którym znika najciekawsza część rachunku.
Autor i redaktor Libra True
Czytaj również


Rzeka jako ściekowy alarm. NIK pokazuje, jak system ochrony Iny zobaczył problem i nie zatrzymał zanieczyszczeń.
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała 10 czerwca 2026 r. wyniki kontroli ochrony rzeki Iny i jej dopływów. Najmocniejszy fakt jest prosty: w 2024 r. podmiot objęty postępowaniem miał ośmiokrotnie zrzucić do Iny ok. 55 tys. m3 mieszaniny nieoczyszczonych ścieków i wód opadowych. Ale prawdziwy problem jest większy niż jeden zrzut. Z raportu wyłania się państwo, które ma urzędy, pozwolenia, kontrole i postępowania, lecz reaguje za wolno, widzi za mało i zbyt często działa po fakcie.


Dziecko zostaje w domu, państwo patrzy na rodzica. RPD pokazuje lukę w systemie MEN.
Rzecznik Praw Dziecka wystąpił do Barbary Nowackiej w sprawie Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii, które nie odpowiadają potrzebom uczniów neuroróżnorodnych. W piśmie opisano sytuację, w której dzieci z ASD, ADHD, ADD, zespołem Tourette’a czy FAS mogą zostawać w domu bez adekwatnej opieki, a rodzice ryzykują odpowiedzialność za niespełnianie obowiązku szkolnego. To nie jest drobna luka w procedurze. To mechanizm, w którym państwo najpierw nie tworzy miejsca, a potem wymaga od rodziny, by udawała, że miejsce istnieje.


SOP zamknął drzwi fotoreporterowi. NSA przypomniał, że bezpieczeństwo nie zwalnia państwa z kontroli.
RPO poinformował 10 czerwca 2026 r., że Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie WSA w sprawie fotoreportera negatywnie zweryfikowanego przez Służbę Ochrony Państwa przed wydarzeniem w obiekcie Prezesa Rady Ministrów. WSA odrzucił skargę, uznając, że czynności sprawdzające SOP nie podlegają sądowej kontroli administracyjnej. NSA stwierdził jednak, że zrobiono to przedwcześnie. To sprawa o to, czy służba ochronna może realnie odciąć dziennikarza od pracy bez przejrzystej drogi zaskarżenia.


Państwo chce budować szybciej. Kontrola ma zdążyć w biegu.
Rządowy projekt UD262 ma dać państwu szybszą ścieżkę dla inwestycji uznanych za kluczowe. W tle są porty, drogi, kolej, ochrona przeciwpowodziowa, energetyka i bezpieczeństwo. Ale każda specustawa działa jak ostry nóż: może przeciąć węzeł procedur albo osłabić kontrolę, która chroni ludzi przed błędem w dokumentach, decyzjach i granicach ich własności.