Koszty rosną, dostęp spada. Raporty NIK i dane NFZ pokazują napięcie w systemie ochrony zdrowia.
W dokumentach NFZ, Ministerstwa Zdrowia i NIK powtarza się ten sam obraz: pieniędzy w systemie jest nominalnie więcej, ale dostęp do leczenia nie poprawia się, a część szpitali tonie w zobowiązaniach. Koszty świadczeń NFZ wzrosły w latach 2023-2025 o około 30 proc., podczas gdy zobowiązania wymagalne SPZOZ zwiększyły się z 2,48 mld zł do 4,24 mld zł. Jednocześnie NFZ sam przyznaje, że część nadwykonań limitowanych nie jest jego zobowiązaniem z mocy prawa, a od II kwartału 2026 r. część badań diagnostycznych ponad plan rozlicza po 50 lub 60 proc. stawki. To nie jest dowód na planową prywatyzację ochrony zdrowia. To jest jednak mocno udokumentowany mechanizm, w którym koszt luki finansowej zostaje przerzucony na szpital, dostawcę, a w końcu na pacjenta.

Co pokazują dokumenty? NIK napisała wprost, że w latach 2021-2024 dostęp Polaków do diagnostyki i leczenia się pogorszył, choć przychody NFZ rosły. Izba wskazała także, że koszty Funduszu rosły szybciej niż wpływy, a składka zdrowotna nie pokrywała kosztów zakupionych świadczeń.
W zebranych arkuszach NFZ widać, że koszty świadczeń wzrosły z 158,92 mld zł w 2023 r. do 206,77 mld zł w 2025 r. W tym samym czasie dane MZ pokazują wzrost zobowiązań SPZOZ ogółem z 21,66 mld zł na koniec 2023 r. do 27,65 mld zł w III kwartale 2025 r., a zobowiązań wymagalnych z 2,48 mld zł do 4,24 mld zł.
Najbardziej społecznie nośny punkt znajduje się w dokumentach o niewykonaniach. Za 2025 r. NFZ podał 1,62 mld zł świadczeń nielimitowanych, 1,09 mld zł programów lekowych i chemioterapii oraz 2,61 mld zł pozostałych świadczeń limitowanych po zastosowaniu degresji. W Sejmie Ministerstwo Zdrowia tłumaczyło, że łączne zobowiązania NFZ nie mogą przekroczyć planu finansowego, a zapłata za świadczenia ponad limitowe zależy od możliwości finansowych Funduszu.
To działa jak sklep, który musi wydać klientowi towar ratujący życie, ale dopiero po czasie dowiaduje się, czy dostanie za niego pełną zapłatę. W ochronie zdrowia różnica polega na tym, że "towarem" jest operacja, lek albo badanie, którego nie można odłożyć bez skutków dla pacjenta.
Gdzie pojawia się luka? Luka nie polega na jednym bezprawnym ruchu. Polega na zestawieniu trzech legalnych elementów:
- pacjent ma prawo do świadczenia,
- szpital ponosi koszt jego wykonania natychmiast,
- płatnik publiczny część świadczeń ponad plan może rozliczać później, częściowo albo zależnie od dostępnych środków.
W marcu 2026 r. NFZ ogłosił, że od II kwartału 2026 r. wybrane nad wykonania diagnostyczne będą finansowane degresywnie: badania tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego po 50 proc. stawki, a endoskopia po 60 proc. W oficjalnym uzasadnieniu Fundusz wskazał też, że w kontroli stwierdził ponad 8,2 tys. przypadków dzielenia jednego skierowania na kilka badań MRI, co przełożyło się na ponad 1 mln zł zawyżonych kosztów.
To ważne rozróżnienie. Część ograniczeń może być reakcją na nadużycia lub niewłaściwe bodźce. Ale ich skutek systemowy nadal może obciążać również tych świadczeniodawców, którzy nie zawyżali kosztów i po prostu wykonali więcej potrzebnych badań niż przewidywał kontrakt.
**WYMAGA DOWODU: ** ile z 2,61 mld zł nad wykonani limitowanych dotyczyło świadczeń rzeczywiście medycznie niezbędnych, a ile nadużyć lub błędów sprawozdawczych.
Kto zyskuje, kto płaci? Najbardziej oczywistym przegranym jest pacjent. NIK wskazała "białe plamy", dłuższy czas oczekiwania i pogłębiające się różnice między regionami. GUS podał, że w 2024 r. prywatne wydatki bieżące na zdrowie wyniosły 70,8 mld zł, a Polska Izba Ubezpieczeń odnotowała 5,39 mln osób z prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym i 2,3 mld zł składki.
Nie dowodzi to, że każdy prywatny abonament jest skutkiem kolejki. Pokazuje jednak kierunek: gdy publiczny system nie dowozi czasu, część osób kupuje czas prywatnie.
Skala wypychania pacjentów do sektora prywatnego wymaga danych o odmowach, terminach, liczbie rezygnacji z leczenia publicznego i przepływie pacjentów między sektorami. Drugim przegranym jest szpital, szczególnie gdy dług zaczyna sam zarabiać na wierzycieli. W Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu NIK ustaliła, że na koniec 2023 r. zobowiązania wynosiły 465,5 mln zł, w tym 84,1 mln zł wymagalnych.
Opóźnienia doprowadziły do ponad 26 mln zł odsetek oraz ponad 27 mln zł kar i kosztów komorniczych. W Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie NIK opisała ponad 112 mln zł zobowiązań pożyczkowych, ponad 18 mln zł wymagalnych oraz 2,36 mln zł odsetek w latach 2021-I półrocze 2024.
To jest moment, w którym dług przestaje być tłem księgowym, a staje się konkurentem pacjenta do tych samych pieniędzy. Każda złotówka na odsetki i komornika to złotówka, której nie ma na rozwój świadczeń. Co jest faktem, a co wymaga dalszego sprawdzenia?
**FAKT: ** dług SPZOZ i dług wymagalny wzrosły.
**FAKT: ** koszty świadczeń NFZ rosły, a NIK oceniła, że dostęp do leczenia pogorszył się mimo wyższych przychodów.
**FAKT: ** za 2025 r. pozostały miliardy złotych nad wykonani limitowanych, a od II kwartału 2026 r. część diagnostyki ponad plan jest rozliczana po obniżonych stawkach.
**POSZLAKA: ** część ryzyka płynności została przerzucona z płatnika na szpitale, bo koszt świadczenia powstaje od razu, a pełna zapłata nie zawsze.
**HIPOTEZA: ** długie kolejki i niepewność finansowania zwiększają zależność części pacjentów od sektora prywatnego.
**BRAK DOWODÓW: ** nie ma obecnie dokumentu potwierdzającego centralny plan celowego zadłużania szpitali po to, by je prywatyzować.
Dlaczego zwykły obywatel powinien to zrozumieć? Bo to nie jest spór księgowych. To jest instrukcja obsługi kolejki. Jeśli szpital leczy więcej, niż przewidział kontrakt, może ratować pacjenta i jednocześnie pogarszać własną płynność. Jeśli potem ogranicza przyjęcia, pacjent czeka dłużej. Jeśli nie chce czekać, płaci drugi raz - prywatnie.
To trochę tak, jakby straż pożarna miała obowiązek ugasić każdy pożar, ale po akcji dowiadywała się, że za część wyjazdów dostanie tylko połowę stawki, bo limit roczny już się skończył. Formalnie system działa. Społecznie rachunek trafia do tych, którzy najmniej mogą go negocjować.
Najważniejsze ustalenia • Koszty świadczeń NFZ wzrosły z 158,92 mld zł w 2023 r. do 206,77 mld zł w 2025 r. • Zobowiązania wymagalne SPZOZ wzrosły z 2,48 mld zł do 4,24 mld zł między IV kwartałem 2023 r. a III kwartałem 2025 r. • NIK stwierdziła pogorszenie dostępu do leczenia mimo wyższych przychodów NFZ. • NFZ podał 2,61 mld zł pozostałych nad wykonani limitowanych za 2025 r. • Od II kwartału 2026 r. część diagnostyki ponad plan jest finansowana po 50 lub 60 proc. stawki. • W Grudziądzu sam koszt odsetek, kar i egzekucji przekroczył 53 mln zł. • Dane publiczne potwierdzają presję na sektor publiczny; nie potwierdzają centralnego planu prywatyzacyjnego.
Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.
Czytaj również


Onkologia miała prowadzić pacjenta. Rząd poprawia system, który obciążył szpitale biurokracją.
Rada Ministrów przyjęła 26 maja projekt nowelizacji Krajowej Sieci Onkologicznej. To nie jest zwykłe odświeżenie przepisów: w rządowym opisie projektu zapisano, że po blisko roku od wdrożenia sieci ośrodki onkologiczne zgłaszały problemy wynikające z obciążeń administracyjnych i organizacyjnych. W kraju, w którym w 2023 r. odnotowano 192 922 nowe zachorowania na nowotwory złośliwe i 99 676 zgonów, taka korekta nie jest technikalią. To test, czy państwo potrafi naprawiać własne reformy, zanim biurokracja stanie między pacjentem a leczeniem.


Wojskowa Akademia Medyczna wraca na papierze. Testem nie będzie ustawa, tylko lekarze.
Sejmowy druk 2616 pokazuje, że projekt utworzenia Wojskowej Akademii Medycznej wszedł w ostatni techniczny etap po poprawkach Senatu. Rząd obiecuje odbudowę wojskowej medycyny, ale dokument bazowy zawiera twarde ostrzeżenie: na 1506 etatów lekarskich obsadzonych jest 888, a obsada ratowników medycznych wynosi 57 proc. Uczelnię można powołać od 1 lipca 2026 r.; kadr, których brakuje armii, nie da się uchwalić w tym samym tempie.


Szkoła rozdziela zdrowie od jednego sporu.
Ministerstwo Edukacji Narodowej kieruje do konsultacji pakiet rozporządzeń, który ma zrobić rzecz politycznie trudną i organizacyjnie bardzo konkretną: uczynić edukację zdrowotną obowiązkową, ale wydzielić z niej osobny, nieobowiązkowy moduł „edukacja zdrowotna - zdrowie seksualne”. To nie jest wyłącznie korekta planu lekcji. W projekcie widać próbę ustawienia szkoły między zdrowiem publicznym, prawem rodziców do informacji, potrzebami uczniów i sporem, który przez lata potrafił przykryć rozmowę o diecie, psychice, przemocy, higienie cyfrowej czy chorobach przewlekłych.


Niemal 8 tys. wizyt poza kolejką i 12 mln zł rachunku za przewlekłość. Dokumenty NIK pokazują skalę problemu.
W sprawach legalizacji pobytu nie trzeba było wymyślać systemu dwóch prędkości. On już działał. Według najnowszej kontroli NIK Dolnośląski Urząd Wojewódzki wypłacił w latach 2022-2024 ponad 12 mln zł kosztów zasądzonych za przewlekłość lub bezczynność, miał niemal 61 tys. zaległych spraw, a kontrolerzy wykryli prawie 8 tys. rezerwacji wizyt poza oficjalnym systemem kolejkowym. W tym samym czasie państwo nie tylko nie usunęło wieloletniego problemu, lecz także przez przepisy zawieszające bieg terminów ograniczało cudzoziemcom możliwość skutecznego ponaglania urzędów. To tak, jakby urząd najpierw ustawił jednych petentów przy bocznych drzwiach, potem kazał reszcie czekać miesiącami, a na końcu wyjął im z ręki zegarek, żeby trudniej było udowodnić spóźnienie.