Poufne informacje, publiczny przetarg. CBA zatrzymało 7 osób.
CBA zatrzymało siedem osób w śledztwie dotyczącym zleceń dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych i podejrzenia wpływania na wynik przetargu. W oficjalnym komunikacie Biuro wskazuje na biegłego zewnętrznego powołanego przez MSZ do przygotowania przetargu na audyt inwestycji w Ukrainie oraz na przekazywanie istotnych danych podmiotom zewnętrznym. Przetarg ostatecznie unieważniono.

Przetarg MSZ pod lupą CBA. Biegły, przedsiębiorcy i dane, które miały wyjść poza procedurę CBA zatrzymało siedem osób w śledztwie dotyczącym zleceń dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych i podejrzenia wpływania na wynik przetargu. Oficjalny komunikat Biura z 23 kwietnia 2026 r. opisuje sprawę, w której obok przedsiębiorców pojawia się zewnętrzny biegły powołany przez MSZ do przygotowania postępowania. Chodziło o audyt jednej z inwestycji na terenie Ukrainy.
Według CBA zatrzymań dokonano 14 i 21 kwietnia 2026 r. na terenie województwa małopolskiego oraz na lotnisku Okęcie w Warszawie. Wśród zatrzymanych byli przedsiębiorcy realizujący w przeszłości liczne zlecenia budowlano-remontowe na rzecz MSZ na całym świecie, członek zarządu spółki miejskiej oraz biegły.
Przeszukania objęły kilka lokalizacji w województwach małopolskim, mazowieckim i zachodniopomorskim. W toku czynności zabezpieczono obszerną dokumentację, sprzęt elektroniczny, gotówkę oraz złote monety o łącznej wartości około 208 tys. zł. To ważny detal, bo pokazuje, że śledztwo nie dotyczy luźnej wymiany opinii przy kawie, lecz sprawy, w której służby zabezpieczają ślady finansowe i dokumentacyjne. Nie przesądza to winy zatrzymanych, ale pokazuje wagę materiału, który śledczy chcą przeanalizować. CBA wskazuje dwa powiązane wątki. Pierwszy dotyczy wielokrotnego wręczania przez prywatnego przedsiębiorcę korzyści majątkowej byłemu prezesowi zarządu jednej ze spółek miejskich.
Drugi jest szczególnie istotny publicznie: według Biura chodzi o wywieranie bezprawnego wpływu na wynik przetargu ogłoszonego przez MSZ na przeprowadzenie audytu inwestycji w Ukrainie. Działania miały służyć osiągnięciu korzyści majątkowej i osobistej. Mechanizm opisany przez CBA jest prosty, a przez to niebezpieczny. Prywatni przedsiębiorcy mieli wejść w porozumienie z biegłym zewnętrznym powołanym przez MSZ do przygotowania przetargu. Następnie miało dochodzić do udostępniania podmiotom zewnętrznym istotnych danych przetargowych. Według CBA doprowadziło to ostatecznie do unieważnienia postępowania. W przetargach publicznych poufność informacji i równość dostępu nie są dekoracją regulaminu.
To cała konstrukcja. Jeśli ktoś przygotowuje procedurę, zna jej techniczne założenia i może przekazać istotne informacje wybranym podmiotom, reszta uczestników zaczyna grać w grę, której plansza została wcześniej obejrzana przez konkurencję. Na papierze nadal jest przetarg. W praktyce pojawia się pytanie, czy wszyscy startowali z tej samej linii. Dlatego ta sprawa nie jest tylko historią o siedmiu zatrzymanych. Dotyczy resortu, który odpowiada za interesy państwa za granicą, za projekty prowadzone poza Polską i za zaufanie do procedur, które powinny być odporne na nieformalne układy. Audyt inwestycji w Ukrainie nie jest zamówieniem na nową drukarkę do gabinetu.
To kontrola przedsięwzięcia w kraju objętym wojną, w przestrzeni szczególnie wrażliwej politycznie, finansowo i wizerunkowo. Media, w tym Onet, wskazywały nieoficjalnie, że nieprawidłowości miały dotyczyć m.in. Domu Polskiego we Lwowie. Oficjalny komunikat CBA jest ostrożniejszy: mówi o audycie jednej z inwestycji na terenie Ukrainy. Dlatego bez dokumentu procesowego lub jednoznacznego stanowiska organów bezpieczniej trzymać się wersji potwierdzonej przez Biuro. To nie osłabia sprawy, tylko oddziela fakt od medialnego tropu.
Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie i usłyszeli zarzuty. Prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt dla trzech podejrzanych. Sąd przychylił się do wniosku, przy czym wobec jednego z podejrzanych dopuścił możliwość zmiany środka izolacyjnego na wolnościowy po wpłacie znaczącego poręczenia majątkowego. Wobec pozostałych zastosowano m.in. dozór Policji, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Status prawny jest jasny: to śledztwo, nie wyrok.
CBA podaje, że była to pierwsza realizacja w postępowaniu przygotowawczym, które ma charakter wielowątkowy i rozwojowy. Odpowiedzialność konkretnych osób musi zostać oceniona przez prokuraturę i sąd. Na dziś można natomiast powiedzieć, że organ antykorupcyjny opisuje mechanizm, który uderza w sam fundament zamówień publicznych: przygotowanie przetargu przez osobę mającą dostęp do danych i podejrzenie wynoszenia tych informacji poza procedurę. Najważniejsze pytanie dla obywatela nie brzmi więc, kto kogo znał przy stoliku.
Brzmi: jak w przetargu resortu spraw zagranicznych mogło dojść do sytuacji, w której według CBA istotne dane trafiły do podmiotów zewnętrznych, a postępowanie trzeba było unieważnić. Państwo może mieć najlepsze formularze, najgrubsze regulaminy i najbardziej eleganckie pieczęcie. Jeśli klucz do procedury leży pod wycieraczką, cała reszta jest tylko urzędową scenografią.
Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.
Czytaj również


Uproszczenia w VAT czy nowa pułapka dla uczciwych firm? Rząd dopisuje odpowiedzialność za cudze zaległości.
Projekt VAT pokazuje znany mechanizm władzy: w jednym komunikacie rząd sprzedaje deregulację, a w tym samym pakiecie poszerza narzędzia, które mogą obciążyć uczciwego nabywcę skutkami cudzej nierzetelności podatkowej.


Kierowca za bramą. UOKiK sprawdza, czy Dino i przewoźnicy zamknęli ludziom rynek pracy.
Sednem sprawy jest podejrzenie, że pod hasłem porządku logistycznego mógł powstać system ograniczania konkurencji o pracownika, a więc mechanizm uderzający w wynagrodzenia, mobilność zawodową i elementarną równowagę między dużym biznesem a człowiekiem szukającym lepszej pracy.


Prostszy rachunek za prąd, trudniejszy rachunek za władzę. Deregulacja energetyki pod lupą.
Rządowy projekt deregulacji energetyki UDER92 obiecuje prostsze rachunki, mniej papieru i szybszą obsługę odbiorcy. W druku sejmowym 2578 widać jednak coś więcej niż kosmetykę: elektroniczna korespondencja ma stać się regułą dla nowych umów, taryfy ciepła mają dostać nowe mechanizmy kosztowe, a część relacji biznesowych w ciepłownictwie ma wypaść spod obowiązku koncesji albo zatwierdzania taryf przez URE.


Strefy miały ciągnąć rozwój. Rządowy raport pokazuje mniej kapitału, mniej etatów i mniej złudzeń.
Do Sejmu trafiła rządowa informacja o specjalnych strefach ekonomicznych za 2025 r. Dokument nie daje paliwa do triumfalnej opowieści o inwestycyjnym sukcesie: skumulowana wartość kapitału spadła o 2,87 mld zł, zatrudnienie zmniejszyło się o 12,2 tys. osób, a liczba nowych miejsc pracy skurczyła się o ponad 7,1 tys. etatów. To nie jest drobny przypis, lecz sygnał, że instrument chwalony jako filar rozwoju wyraźnie traci siłę.