środa, 3 czerwca 2026
Libra True
Technologia·Wiadomość

NIK o NCBR: grant za 300 tys., koszt obsługi 2,8 mln zł

NIK skontrolowała Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz cztery powołane przez nie spółki i pokazała obraz, który trudno sprzedać jako sukces innowacyjności. Przez dekadę na wsparcie projektów wydano niemal 47 mld zł, ale planowane efekty komercjalizacji i wdrożeń były osiągane w niewielkim stopniu. Najbardziej obrazowy szczegół: przy grantach AKCES za 1,7 mln zł koszty ich przekazania wyniosły 16 mln zł.

Michał K. · Redaktor prowadzący
21 maja 2026 20:35 · 2 min czytania

NIK o NCBR: prawie 47 mld zł na innowacje, a efekt jak z programu bez licznika sukcesu NIK skontrolowała Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz cztery powołane przez nie spółki i pokazała obraz, który trudno sprzedać jako sukces innowacyjności. Przez dekadę na wsparcie projektów wydano niemal 47 mld zł, ale planowane efekty komercjalizacji i wdrożeń były osiągane w niewielkim stopniu.

Najbardziej obrazowy szczegół: przy grantach AKCES za 1,7 mln zł koszty ich przekazania wyniosły 16 mln zł. 15 maja 2026 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli dotyczącej organizacji i funkcjonowania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz powołanych przez nie spółek: IDEAS NCBR, NCBR Investment Fund ASI, NCBR+ i Akces NCBR. Kontrola objęła okres od 1 stycznia 2014 r. do 30 czerwca 2025 r.

NIK wskazała, że NCBR i jego spółki w niewielkim stopniu osiągnęły zaplanowane efekty działalności, mimo wydania w ciągu dziesięciu lat niemal 47 mld zł na wspieranie projektów, które miały zwiększać innowacyjność i konkurencyjność polskiej gospodarki. Najmocniejsze liczby nie wymagają dopisywania dramaturgii. Do końca 2023 r. w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój NCBR rozdysponowało blisko 23 mld zł. Według NIK liczba wdrożeń i komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych osiągnęła od 10 do 40 proc. planu, a przychody z komercjalizacji wyników od 1 do 17 proc. zakładanych wartości.

Izba oceniła, że osiągnięcie celów w najbliższych latach byłoby mało prawdopodobne. W spółkach zależnych obraz jest równie kłopotliwy. IDEAS w latach 2022-2024 przygotowała około 130 prac naukowych, ale według NIK nie doprowadziła do komercjalizacji żadnych wyników badań i prac rozwojowych. W przypadku tej spółki zakładano, że przychody z komercjalizacji będą stanowić tylko 0,7 proc. nakładów zaplanowanych na poziomie 428 mln zł. Innymi słowy: instytucja powołana w otoczeniu publicznych pieniędzy i haseł o wdrożeniach mogła papierowo wyglądać poprawnie, nawet jeśli realna sprzedaż efektów badań była niemal dekoracją na marginesie.

Jeszcze bardziej czytelny jest przykład AKCES. NIK podała, że spółka poza pilotażem nie przeprowadziła programu akceleracyjnego, a koszty przekazania grantów w łącznej kwocie 1,7 mln zł wyniosły 16 mln zł. W praktyce udzielenie jednego grantu o wartości 300 tys. zł wymagało nakładu 2,8 mln zł. To proporcja, która brzmi jak zakup kawy z dostawą helikopterem: formalnie napój dotarł, tylko rachunek mówi więcej o systemie dostawy niż o samej kawie. Kontrola dotknęła także przejrzystości wyboru ekspertów oceniających wnioski. NIK ustaliła, że w programie Infostrateg do recenzji jednego z projektów wyznaczono osobę powiązaną z uczelnią uczestniczącą w tym projekcie.

W przypadku programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki dobór ekspertów nie gwarantował, zdaniem Izby, pełnej przejrzystości i rozliczalności. Mechanizm losowania miał następować z wykorzystaniem formuły w Excelu, a dokumentowanie procesu opierało się na zrzucie ekranu. Problem nie polega na tym, że Excel jest zły. Problem polega na tym, że przy publicznych pieniądzach pojedynczy obrazek nie dokumentuje historii losowań i nie pokazuje, czy wynik można było powtarzać do skutku. NIK wskazała też na niecelowe i niegospodarne wydatki niezwiązane z prowadzeniem prac badawczo-rozwojowych.

Centrum miało zapłacić łącznie 451 tys. zł za usługi doradcze i eksperckie wspierające ówczesnego dyrektora oraz za wsparcie procesowe i finansowe dla byłego zastępcy dyrektora w związku z toczącymi się przeciwko niemu sprawami karnymi. Zdaniem Izby działania będące przedmiotem tych spraw nie wynikały z powierzonych obowiązków służbowych i nie wiązały się z zadaniami ustawowymi Centrum. Kolejnym problemem było odzyskiwanie pieniędzy po rozwiązanych umowach dofinansowania. Około 7 proc. umów zawartych w latach 2014-2024 zostało rozwiązanych.

NIK podała, że Centrum odzyskało zaledwie około 30 proc. należności, a kwota pozostająca do zwrotu na koniec 2024 r. wynosiła blisko 0,5 mld zł. To już nie jest abstrakcyjny wskaźnik innowacyjności, tylko bardzo konkretna granica między kontrolą na papierze a skutecznym pilnowaniem publicznych pieniędzy. Potwierdzone jest to, że NIK opublikowała wyniki kontroli, wskazała konkretne kwoty, poziomy realizacji wskaźników, problemy z doborem ekspertów, słabość nadzoru nad spółkami oraz nieskuteczne odzyskiwanie części środków.

Nie jest to jednak wyrok przesądzający odpowiedzialność karną konkretnych osób. Dyrektor NCBR, według informacji NIK, zadeklarował realizację wszystkich wniosków pokontrolnych. To ważne, bo status sprawy jest kontrolny i naprawczy, a nie sądowy. Znaczenie społeczne tej sprawy jest proste. Państwo od lat mówi obywatelom, że innowacje są paliwem rozwoju. Jeżeli jednak instytucja mająca to paliwo rozdzielać wydaje miliardy, a potem raport pokazuje słabe wdrożenia, niską komercjalizację, granty droższe w obsłudze niż same wypłaty i procedury podatne na brak przejrzystości, to problemem nie jest brak ładnego hasła.

Problemem jest to, czy publiczne pieniądze kupowały realny postęp, czy głównie dobrze opisane procesy. Na dziś najmocniejsza teza płynie wprost z dokumentu NIK: NCBR i jego spółki potrzebują nie kolejnej opowieści o innowacyjności, lecz twardego rozliczenia efektów, przejrzystego doboru ekspertów, skuteczniejszego odzyskiwania pieniędzy i wskaźników, które mierzą wdrożenia, a nie sam ruch dokumentów. Bo jeśli państwo finansuje innowacje tak, że papier jedzie szybciej niż produkt, to gospodarka nie dostaje silnika. Dostaje makietę silnika na konferencję.

Twoja reakcja
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Setki milionów na cyberodporność i 58 proc. postępowań z jedną ofertą. Dokumenty pokazują wzorzec rynku.

Setki milionów na cyberodporność i 58 proc. postępowań z jedną ofertą. Dokumenty pokazują wzorzec rynku.

Po miliardowych programach cyberbezpieczeństwa przyszedł czas na pytanie mniej efektowne, ale bardziej śledcze: kto faktycznie sprzedaje państwu cyberodporność. Z publicznego API BZP/e-Zamówienia pobraliśmy ogłoszenia wynikowe z lat 2024-2026 zwrócone dla fraz związanych z programami Cyberbezpieczny Samorząd i Cyberbezpieczne Wodociągi. W próbie znalazło się 2138 ogłoszeń wynikowych, z czego 1084 zakończyły się zawarciem umowy, a suma znanych wartości wyniosła 364,1 mln zł. Najbardziej zapala lampkę nie lista firm, lecz konkurencja: wśród ogłoszeń z podaną liczbą ofert 58,1 proc. miało tylko jedną ofertę. To nie dowód patologii. To zaproszenie do kontroli, zanim grantowy cennik stanie się nową normalnością.

21 maja 2026 · 1 min
74 mln zł wydane, strategiczne funkcje wyłączone. Raport o systemie S46.

74 mln zł wydane, strategiczne funkcje wyłączone. Raport o systemie S46.

Polska weszła w rok 2026 z rekordową liczbą cyberincydentów, świeżą ustawą o KSC i państwowym systemem S46, który ma być wspólnym pulpitem alarmowym dla administracji, firm i operatorów usług kluczowych. Problem w tym, że Najwyższa Izba Kontroli po kontroli opublikowanej 18 lutego 2026 r. opisała system jako kosztowny i realnie słabo wpływający na cyberbezpieczeństwo. Do momentu zakończenia kontroli wydano na niego ponad 74 mln zł, a w grudniu 2024 r. ponad połowa podłączonych podmiotów nie zalogowała się ani razu. To nie jest spór o aplikację. To pytanie, czy państwo buduje tarczę, czy ekran, na którym ładnie wygląda tarcza.

21 maja 2026 · 1 min