Szpital, przetarg i wybrany dostawca. EPPO bada kontrakty medyczne w Czechach za ponad 11,5 mln euro.
Europejska Prokuratura Publiczna poinformowała o 42 przeszukaniach i 12 zatrzymaniach w Czechach w śledztwie dotyczącym podejrzenia oszustw przetargowych i dotacyjnych w sektorze zdrowia. Według EPPO pracownicy i menedżerowie szpitala mieli od listopada 2023 r. wpływać na zamówienia publiczne tak, by faworyzować wcześniej wybrane firmy. Stawką są kontrakty warte ponad 11,5 mln euro na roboty budowlane i zaawansowaną technologię medyczną. To nie brzmi jak błąd w segregatorze, tylko jak pilot do przetargu trzymany poza salą konkursową.

Szpital, przetarg i wybrany dostawca. EPPO bada kontrakty medyczne w Czechach za ponad 11,5 mln euro Europejska Prokuratura Publiczna poinformowała o 42 przeszukaniach i 12 zatrzymaniach w Czechach w śledztwie dotyczącym podejrzenia oszustw przetargowych i dotacyjnych w sektorze zdrowia. Według EPPO pracownicy i menedżerowie szpitala mieli od listopada 2023 r. wpływać na zamówienia publiczne tak, by faworyzować wcześniej wybrane firmy. Stawką są kontrakty warte ponad 11,5 mln euro na roboty budowlane i zaawansowaną technologię medyczną. To nie brzmi jak błąd w segregatorze, tylko jak pilot do przetargu trzymany poza salą konkursową. Komunikat EPPO z 30 kwietnia 2026 r. dotyczy działań przeprowadzonych na wniosek Europejskiej Prokuratury Publicznej w Pradze. Czeska Narodowa Centrala do Walki z Przestępczością Zorganizowaną, czyli NCOZ, zatrzymała 12 osób i przeprowadziła 42 przeszukania w regionach Pragi, Czech Środkowych i Moraw Południowych. Sprawa obejmuje kilka projektów jednego z dużych świadczeniodawców opieki zdrowotnej w regionie środkowoczeskim. Według EPPO podejrzenie dotyczy dwóch splecionych obszarów: publicznych zamówień i dotacji. Śledczy wskazują, że od listopada 2023 r. część pracowników i menedżerów szpitala miała bezprawnie wpływać na procedury przetargowe oraz zapewniać nieuczciwą przewagę konkretnym firmom i jednemu operatorowi biznesowemu jako wcześniej wybranym dostawcom. W wyniku tych działań miało dojść do nieprawidłowego przyznania kontraktów na prace budowlane oraz zakup zaawansowanej technologii medycznej. To ważne, bo sektor zdrowia jest miejscem, w którym publiczny pieniądz bardzo łatwo przykrywa się językiem konieczności. Szpital potrzebuje sprzętu, oddział wymaga modernizacji, pacjenci czekają, a technologia medyczna jest droga. W takim otoczeniu każde pytanie o przetarg można zbyć zdaniem: „nie ma czasu, zdrowie jest najważniejsze”. Problem w tym, że właśnie tam kontrola powinna być najostrzejsza. Jeśli zamówienie na sprzęt albo remont ma swojego ulubionego dostawcę jeszcze przed startem, to procedura zaczyna przypominać casting, w którym zwycięzca odebrał statuetkę przed przesłuchaniem. Wartość badanych kontraktów przekracza 11,5 mln euro, czyli 280 mln koron czeskich. Nie jest to kwota symboliczna ani administracyjna drobnica. Chodzi o pieniądze, które w systemie ochrony zdrowia przekładają się na sale, urządzenia, diagnostykę, czas leczenia i jakość usług. Nawet jeśli ostatecznie sąd nie potwierdzi winy konkretnych osób, sama konstrukcja podejrzenia pokazuje punkt szczególnej wrażliwości: szpitalny przetarg nie dotyczy tylko księgowości. Dotyczy zaufania pacjenta, że sprzęt kupiono dlatego, że był najlepszy i potrzebny, a nie dlatego, że ktoś miał wejście od zaplecza. EPPO nie podała nazw instytucji ani firm, co ogranicza możliwość niezależnej identyfikacji podmiotów na tym etapie. To też powód, by zachować język ostrożny. Wiadomo natomiast, że policja przeszukała domy podejrzanych i inne pomieszczenia, a 12 zatrzymanych osób zwolniono po zabezpieczeniu dowodów. Ten szczegół jest istotny: nie mówimy o skazaniu ani nawet o zakończonym postępowaniu, tylko o fazie śledczej, w której prokuratura zabezpiecza materiał i bada, czy mechanizm rzeczywiście działał tak, jak podejrzewa. W tej sprawie najbardziej uderza nie sama liczba przeszukań, lecz opis roli ludzi wewnątrz szpitala. Jeżeli przetarg jest manipulowany z zewnątrz, system może próbować bronić się procedurą, komisją i kontrolą formalną. Jeżeli jednak wpływ ma pochodzić od pracowników i menedżerów samej instytucji zamawiającej, problem robi się poważniejszy. To tak, jakby alarm w sklepie nie tylko nie działał, ale jeszcze ktoś z obsługi pokazywał, którą bramką przejść bez sygnału. Kontekst unijny jest oczywisty, bo EPPO zajmuje się ochroną interesów finansowych UE. Skoro sprawa dotyczy oszustw dotacyjnych i zamówień publicznych przy projektach zdrowotnych, chodzi nie tylko o czeski szpital i czeską policję. Chodzi o pytanie, czy pieniądze współfinansowane lub chronione na poziomie Unii trafiają do projektów wybieranych według zasad, czy do projektów, przy których zasady ustawiono pod konkretnych graczy. W ochronie zdrowia taka różnica nie jest akademicka. Dla obywatela efekt końcowy to nie paragraf, tylko aparat, łóżko, remont i termin badania. Sprawa ma też znaczenie po ostatnich raportach audytowych dotyczących przejrzystości środków UE. Raporty pokazują luki systemowe, ale takie śledztwa pokazują codzienny mechanizm, który może w tych lukach wyrosnąć. Najpierw mamy dokumenty, kryteria, formalne komisje i opisy celu publicznego. Potem, według podejrzeń, pojawia się przewaga dla wcześniej wybranego dostawcy. Na końcu obywatel dostaje gotowy kontrakt i ma wierzyć, że wszystko było konkurencyjne, choć konkurencja mogła stać pod drzwiami z numerkiem, którego nikt nie zamierzał wywołać. Na obecnym etapie status sprawy jest jasny: EPPO prowadzi śledztwo, czeska NCOZ wykonała przeszukania i zatrzymania, a podejrzani zostali zwolnieni po zabezpieczeniu dowodów. Wszystkie osoby objęte sprawą korzystają z domniemania niewinności do czasu ewentualnego udowodnienia winy przed właściwym czeskim sądem. Nie ma podstaw, by pisać o winie szpitala, firm czy konkretnych osób, których EPPO nie zidentyfikowała publicznie. Są podstawy, by pisać o poważnym podejrzeniu mechanizmu faworyzowania dostawców w zamówieniach medycznych. Najkrótszy obraz tej sprawy jest prosty: szpital ma kupić technologię i zlecić prace, więc organizuje przetarg. W idealnym świecie wygrywa najlepsza oferta. Według podejrzeń EPPO mogło być inaczej: niektórzy gracze mieli dostać przewagę zanim reszta zdążyła uczciwie wystartować. Jeśli to się potwierdzi, problemem nie będzie tylko 11,5 mln euro. Problemem będzie pytanie, ile jeszcze procedur wygląda jak otwarte drzwi, choć klamka od środka jest już trzymana przez kogoś konkretnego.
Czytaj również

Ukraina / EBRD: sankcja za collusive practice przy projekcie banku
Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju ogłosił 21 maja 2026 r. ugodę z turecką firmą ONUR Taahhüt i jej 53 spółkami zależnymi po ustaleniu praktyki zmowy przy projekcie finansowanym przez EBRD w Ukrainie. Sankcja wynosi 3 lata i 3 miesiące: 1 rok i 3 miesiące wykluczenia z projektów banku oraz 2 lata warunkowego niewykluczenia. W tle jest klasyczny problem zamówień: kontrakt nie musi być kradziony w nocy, wystarczy układ, który ma zapewnić, kto wygra za dnia.


USA: Telemedyczny schemat za prawie 2 mld dolarów
Departament Sprawiedliwości USA poinformował 19 maja 2026 r. o wyrokach dla trzech członków międzynarodowej, moskiewskiej organizacji stojącej za telemedycznym oszustwem zdrowotnym. Według akt sprawy grupa zgłosiła ponad 1,97 mld dolarów fałszywych recept, a ubezpieczyciele wypłacili ponad 758 mln dolarów. Mechanizm opierał się na fikcyjnych wizytach, call center i zdalnie sterowanych aptekach.


USA / Korea Północna Laptop farms i pracownicy IT
Departament Sprawiedliwości USA poinformował 6 maja 2026 r. o wyrokach dla dwóch amerykańskich pośredników, którzy prowadzili tzw. laptop farms dla pracowników IT z Korei Północnej. Według DOJ firmy wysyłały laptopy na adresy w USA, a faktyczna praca odbywała się z zagranicy. Mechanizm miał przynieść reżimowi ponad 1,2 mln dolarów i uderzyć w prawie 70 spółek.


UKRAINA: NABU/SAPO, 460 mln hrywien i luksusowy kompleks pod Kijowem
Ukraińskie NABU i SAPO poinformowały 12 maja 2026 r. o podejrzeniach wobec siedmiu osób w sprawie prania ponad 460 mln hrywien przez luksusową inwestycję pod Kijowem. Wśród wskazanych jest były szef Biura Prezydenta Ukrainy. Mechanizm miał łączyć pieniądze z korupcyjnych schematów w Energoatomie, centrum prania środków i budowę prywatnych rezydencji.