Program wart miliardy pod kontrolą EPPO. Śledczy badają możliwe luki systemowe
CBA, na polecenie Prokuratury Europejskiej, zabezpieczyło dokumentację programu „Czyste Powietrze” w KPRM, dwóch ministerstwach, NFOŚiGW i 16 wojewódzkich funduszach. Według EPPO śledztwo dotyczy możliwych wad przy projektowaniu i wdrażaniu programu, które mogły ułatwiać nieuczciwym wykonawcom wyłudzanie pieniędzy i szkodzić tysiącom beneficjentów. To już nie jest historia o jednej fakturze, lecz test szczelności całego systemu dotacji.

Czyste Powietrze pod lupą EPPO. CBA weszło po dokumenty do ministerstw i 16 funduszy CBA, na polecenie Prokuratury Europejskiej, zabezpieczyło dokumentację programu „Czyste Powietrze” w KPRM, dwóch ministerstwach, NFOŚiGW i 16 wojewódzkich funduszach. Według EPPO śledztwo dotyczy możliwych wad przy projektowaniu i wdrażaniu programu, które mogły ułatwiać nieuczciwym wykonawcom wyłudzanie pieniędzy i szkodzić tysiącom beneficjentów. To już nie jest historia o jednej fakturze, lecz test szczelności całego systemu dotacji. 21 kwietnia 2026 r.
Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że zabezpieczyło papierową i elektroniczną dokumentację dotyczącą programu „Czyste Powietrze” za okres od 1 czerwca 2021 r. Czynności prowadzono na polecenie Prokuratury Europejskiej. Według komunikatu CBA objęły one Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz 16 wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. W akcji uczestniczyło 65 funkcjonariuszy CBA oraz czterech przedstawicieli OLAF, czyli unijnego urzędu do spraw zwalczania nadużyć finansowych.
Prokuratura Europejska opisuje sprawę jako nowe śledztwo dotyczące możliwych nielegalnych działań związanych z programem. EPPO wskazuje, że „Czyste Powietrze” jest krajowym systemem dotacji dla właścicieli domów, finansującym wymianę zanieczyszczających źródeł ciepła i poprawę efektywności energetycznej budynków, współfinansowanym przez CINEA. To ważne, bo w tej sprawie nie chodzi wyłącznie o polski budżet i urzędniczą tabelę. Jeżeli w programie finansowanym także ze środków europejskich pojawiają się możliwe luki, problem natychmiast przestaje być lokalną usterką w regulaminie.
Według EPPO dostępne informacje i doniesienia medialne wskazywały na potencjalne wady konstrukcyjne programu. Te wady mogły umożliwić nieuczciwym wykonawcom wyłudzanie pieniędzy i wyrządzenie szkody tysiącom beneficjentów. CBA doprecyzowało, że śledztwo ma ustalić stan faktyczny dotyczący ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych przy opracowaniu i wdrażaniu kolejnych etapów programu, możliwej szkody w interesie publicznym oraz wyłudzeń na poziomie beneficjentów i wykonawców w całym kraju. Mechanizm jest zrozumiały nawet bez prawniczego słownika.
Państwo uruchamia program dopłat, obywatel ma wymienić kopciucha, ocieplić dom albo obniżyć rachunki za ogrzewanie, a pieniądze mają trafić tam, gdzie realnie poprawiają warunki życia. Jeśli jednak zasady dopuszczają słabe zabezpieczenia, nadmierne zaliczki, zawyżone koszty albo zbyt łatwe przejmowanie procesu przez wykonawcę, program zaczyna działać jak kasa samoobsługowa ustawiona tyłem do kamery. Formalnie wszystko może mieć rubrykę i podpis, ale najważniejsze pytanie brzmi wtedy, czy ktoś rzeczywiście sprawdzał sens, cenę i efekt. Komunikat Ministerstwa Klimatu i Środowiska dodaje do tej sprawy polityczny i systemowy kontekst. Resort podał, że CBA poprosiło ministerstwo, NFOŚiGW i fundusze wojewódzkie o dokumenty od czerwca 2021 r., a postępowanie prowadzone jest na zlecenie EPPO. Ministerstwo wskazało przy tym na zmiany z 2022 i 2023 r., które w jego ocenie stały się źródłem późniejszych problemów beneficjentów i nieuczciwych praktyk części wykonawców.
Według resortu w całym kraju toczy się około 700 postępowań prowadzonych przez prokuratury, w tym EPPO, oraz Policję, a część z nich została wszczęta po zawiadomieniach NFOŚiGW i wojewódzkich funduszy. To są na razie stanowiska i komunikaty instytucji, nie rozstrzygnięcie sądu. EPPO wyraźnie zaznacza, że wszystkie osoby, których sprawa dotyczy, uważa się za niewinne do czasu udowodnienia winy przed właściwym sądem. Ta granica jest kluczowa. Można pisać o zabezpieczeniu dokumentów, śledztwie, podejrzeniu wad konstrukcyjnych i możliwych wyłudzeniach, bo wynika to z komunikatów CBA, EPPO i ministerstwa. Nie można natomiast udawać, że samo wejście służb do urzędu jest wyrokiem.
Znaczenie społeczne tej sprawy polega na skali i rodzaju programu. „Czyste Powietrze” miało pomagać właścicielom domów w inwestycjach, które dla wielu rodzin są zbyt drogie bez publicznego wsparcia. Jeżeli taki system ma luki, najbardziej ryzykuje nie ten, kto zna regulamin na pamięć i wystawia faktury, lecz beneficjent, który zaufał państwu, podpisom i pieczątkom. Właśnie dlatego śledztwo w sprawie konstrukcji programu jest ważniejsze niż pojedyncza historia o zawyżonej fakturze. Do wyjaśnienia pozostaje, czy zabezpieczone dokumenty potwierdzą błędy projektowe, kto za nie odpowiadał, jak działał nadzór nad wykonawcami i dlaczego sygnały o nadużyciach nie zatrzymały ryzyka wcześniej.
Równie istotne jest to, czy nowe zasady programu faktycznie zamykają luki, o których mówią dziś instytucje publiczne. W programach dotacyjnych brzmi to mniej efektownie niż konferencja prasowa, ale właśnie tam rozstrzyga się, czy publiczne pieniądze są pomocą dla obywatela, czy zaproszeniem dla najlepiej przygotowanego kombinatora z teczką pełną załączników. Na tym etapie najtwardszym faktem jest skala zabezpieczonej dokumentacji i udział instytucji: EPPO, CBA, OLAF, KPRM, dwa ministerstwa, NFOŚiGW i 16 funduszy wojewódzkich. Sama lista wygląda jak mapa administracyjna programu, który miał ogrzewać domy i czyścić powietrze, a teraz musi pokazać, czy potrafił czyścić także własne procedury.
Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.
Czytaj również


Dzieci jako argument, rejestr domen jako narzędzie. Rząd otwiera nowy front kontroli internetu.
Ochrona dzieci jest konieczna, ale nie może być tarczą dla nieprecyzyjnego prawa, które tworzy infrastrukturę blokowania treści i przesuwa granicę państwowej kontroli nad Internetem.


Pełnomocnik przy zamkniętym oknie. MOS2 miał uprościć legalizację pobytu, a RPO pyta o realne prawo do pomocy prawnej.
RPO prowadzi postępowanie wyjaśniające po skardze radcy prawnego dotyczącej dostępu pełnomocników do MOS2 - systemu służącego m.in. do elektronicznego składania wniosków o zezwolenia pobytowe. Problem jest poważniejszy niż techniczny formularz: UdSC wskazuje, że wniosek podpisany przez pełnomocnika może być prawnie nieistniejący i nie podlegać uzupełnieniu. Jeżeli cyfrowy system nie mieści pełnomocnika w kluczowym momencie sprawy, cyfryzacja zaczyna dotykać prawa strony do realnej pomocy prawnej.


Zapach, sąd i państwo bez miarki. Spór o chlewnię pokazuje lukę, którą władza zostawiła obywatelom.
Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował 28 maja 2026 r., że nadal analizuje wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej w sprawie rolnika, który przegrał proces cywilny o zadośćuczynienie za uciążliwe zapachy z chlewni. W tle są konkretne daty, wyroki, skarga kasacyjna, termin do 23 lipca 2029 r. i ponad 7 tys. spraw o skargę nadzwyczajną prowadzonych w BRPO. Ale najważniejsze pytanie nie brzmi, kto ma rację w jednym sąsiedzkim sporze. Brzmi: dlaczego państwo przez lata nie zbudowało jasnych reguł dla konfliktów, które dosłownie wchodzą ludziom do domów przez okna.


Fałszywy alarm, realne kajdanki. Państwo musi wyjaśnić, gdzie kończy się interwencja, a zaczyna nadużycie procedury.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o wyjaśnienia po interwencjach w mieszkaniach dziennikarzy Telewizji Republika, w tym w lokalu Tomasza Sakiewicza. Według RPO podstawą działań miały być zgłoszenia o możliwym zagrożeniu życia lub zdrowia, ale pojawiły się też informacje o przeszukaniu pomieszczeń i użyciu kajdanek. Policja odpowiada, że przy takich zgłoszeniach musi reagować natychmiast. I właśnie tu zaczyna się sedno sprawy: państwo ma obowiązek ratować życie, ale nie ma prawa uciekać od kontroli własnych metod.