sobota, 18 lipca 2026
Libra True
Prawo·Wiadomość

Pielęgniarka była w grafiku. Problem w tym, że uczniów już nie było.

NIK opisała nieprawidłowości w opiece zdrowotnej nad uczniami w województwie świętokrzyskim. W pięciu z sześciu skontrolowanych zakładów opieki zdrowotnej praca szkolnych pielęgniarek była w różnych okresach organizowana niezgodnie z przepisami: dyżury skracano, łączono albo planowano po godzinach pracy szkół. Kontrola objęła placówki zapewniające opiekę niemal 10 tys. uczniów.

Michał K. · Redaktor prowadzący
21 maja 2026 20:18 · 2 min czytania

Świętokrzyskie szkoły: NIK sprawdziła pielęgniarki, dyżury i pieniądze z NFZ Najwyższa Izba Kontroli opublikowała 17 kwietnia 2026 r. wyniki kontroli profilaktycznej opieki zdrowotnej nad uczniami w województwie świętokrzyskim. To temat lokalny, ale bardzo konkretny: nie chodzi o abstrakcyjną reformę, tylko o to, czy dziecko w szkole ma realny dostęp do pielęgniarki, badań przesiewowych i dokumentacji medycznej, która coś znaczy.

NIK skontrolowała Świętokrzyski Urząd Wojewódzki oraz sześć zakładów opieki zdrowotnej: w Busku-Zdroju, Pińczowie, Nowej Słupi, Chmielniku, Górnie i Gnojnie. Te ośrodki zapewniały opiekę niemal 10 tys. uczniów w 14 szkołach podstawowych, 13 szkołach ponadpodstawowych oraz trzech specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych. Najmocniejsze ustalenie jest proste: w pięciu z sześciu skontrolowanych zakładów opieki zdrowotnej praca szkolnych pielęgniarek była w różnych okresach organizowana niezgodnie z przepisami.

NIK wskazała skracanie czasu pracy, łączenie dwóch dyżurów w jeden, planowanie dyżurów po godzinach pracy szkół, a także sytuacje, w których pielęgniarki podczas dyżuru szkolnego miały równocześnie udzielać świadczeń innym pacjentom w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Na tablicy może wisieć plan dyżurów, ale jeżeli dyżur odbywa się wtedy, gdy uczniów już nie ma, przypomina to rozkład jazdy autobusu, który odjeżdża wyłącznie po zakończeniu lekcji.

Skutek nie był tylko formalny. NIK ustaliła, że nie wszystkie dzieci objęto testami przesiewowymi, czyli badaniami wzroku, słuchu, postawy, ciśnienia, wzrostu i wagi. W Liceum Ogólnokształcącym w Busku-Zdroju nie przeprowadzono badań przesiewowych żadnemu z uczniów pierwszych klas, których dokumentację wybrano do badania. W Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Busku-Zdroju testami nie objęto 23 proc. uczniów. W Zespole Szkół Zawodowych w Pińczowie aż 80 proc. dokumentacji uczniów, którzy przeszli badania, nie zawierało części wymaganych danych.

Liczby z kontroli pokazują, dlaczego to nie jest drobiazg. W próbie dokumentacji medycznej 121 uczniów Zespołu Szkół Zawodowych w Pińczowie niepokojące wyniki testów przesiewowych miało 71 osób, czyli 59 proc. W Powiatowym Zespole Szkół w Chmielniku było to 46 proc. NIK wskazała między innymi wady wzroku, podwyższone ciśnienie, kifozę, skoliozę oraz problemy z BMI. W połowie szkół objętych analizą dokumentacji pielęgniarki nie w pełni rzetelnie kierowały dalszym postępowaniem lub nie sprawowały opieki nad uczniami, których wyniki odbiegały od normy.

To już nie jest papierologia. To moment, w którym źle ustawiony system może nie zauważyć problemu zdrowotnego dziecka wtedy, gdy można jeszcze zareagować. Drugi mechanizm dotyczy pieniędzy. Skontrolowane ośrodki miały umowy z NFZ, ale wszystkie deklarowały, że środki publiczne były niższe niż koszty dyżurów. NIK ustaliła jednak, że problem często wiązał się z niewłaściwymi danymi podawanymi przez same zakłady, dotyczącymi liczby uczniów i ich problemów zdrowotnych. ZOZ w Busku-Zdroju miał nie otrzymać należnych około 282 tys. zł z powodu błędnych danych.

W Górnie zaniżone finansowanie wskazano na poziomie 91 tys. zł, a w Gnojnie 26 tys. zł. Najbardziej drażliwy jest wątek dodatkowych pieniędzy. NIK opisała przypadki żądania od dyrektorów szkół lub organów prowadzących dopłat za dyżury pielęgniarek, mimo że świadczenia były finansowane przez NFZ. Jeden ze świadczeniodawców uzyskał od szkoły specjalnej, za zgodą organu prowadzącego, około 18 tys. zł dodatkowych środków na lata 2023-2024.

Izba oceniła jako naganną praktykę żądanie takich dopłat pod groźbą natychmiastowej rezygnacji z udzielania świadczeń, zwłaszcza w trakcie rozpoczętego roku szkolnego. Publiczna usługa zdrowotna nie powinna działać jak licznik w taksówce: najpierw płaci NFZ, potem szkoła ma dopłacić, żeby dyżur nie zniknął z dnia na dzień. Kontrola odsłoniła też słaby monitoring. Dokumentacja indywidualna dużej części uczniów z 12 szkół i zespołów szkół była sporządzana wybiórczo, a żaden ze skontrolowanych świadczeniodawców nie oceniał jakości udzielanych świadczeń.

Nie było to również przedmiotem kontroli ani działań sprawdzających NFZ, choć miesięczne sprawozdania jednego z zakładów pokazywały, że pielęgniarki szkolne nie udzielały w 2024 r. żadnych świadczeń. Z kolei Wojewoda Świętokrzyski nie weryfikował informacji w sprawozdaniach MZ-06, przez co prawie jedna czwarta z nich zawierała systemowe błędy i niespójności kluczowych danych. Potwierdzone są ustalenia NIK, konkretne nazwy skontrolowanych jednostek, liczby uczniów, wskaźniki z dokumentacji i kwoty wskazane w raporcie.

To nie jest postępowanie karne ani akt oskarżenia. Jest to jednak dokument publiczny pokazujący, że lokalny system opieki zdrowotnej w szkołach miał luki organizacyjne, finansowe i nadzorcze. Dla rodzica różnica między formalnie zapewnioną opieką a realnie dostępną pielęgniarką nie jest akademicka. To różnica między wpisem w tabeli a dzieckiem, które faktycznie ktoś zbadał.

Twoja reakcja
#zdrowie
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor Libra True

Czytaj również

Ponad 9 tys. zł za auto zatrzymane w Niemczech. Dopiero RPO zatrzymał karę z automatu.

Ponad 9 tys. zł za auto zatrzymane w Niemczech. Dopiero RPO zatrzymał karę z automatu.

Obywatel dostał ponad 9 tys. zł opłaty karnej za brak OC, choć z dokumentów opisanych przez RPO wynikało, że samochód został zatrzymany przez niemieckie służby, odholowany, a następnie sprzedany na pokrycie kosztów przechowywania. UFG zamknął sprawę dopiero po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich i dodatkowym zapytaniu do sądu. To nie jest tylko historia o jednej karze. To opowieść o państwowym automacie, który potrafi działać szybciej niż zdrowy rozsądek.

16 czerwca 2026 · 3 min
Kiedy obywatel pyta anonimowo, państwo zaczyna pytać o obywatela Po wyroku NSA w sprawie GITD stawką nie jest jeden fotoradar, lecz granica między bezpieczeństwem publicznym a prawem do cichej kontroli władzy.

Kiedy obywatel pyta anonimowo, państwo zaczyna pytać o obywatela Po wyroku NSA w sprawie GITD stawką nie jest jeden fotoradar, lecz granica między bezpieczeństwem publicznym a prawem do cichej kontroli władzy.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie anonimowego wniosku o informację publiczną skierowanego do Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Sprawa dotyczyła danych o funkcjonowaniu fotoradaru, ale jej znaczenie jest znacznie szersze: chodzi o to, czy obywatel, dziennikarz, sygnalista albo osadzony może pytać państwo bez natychmiastowego ujawniania własnej tożsamości.

16 czerwca 2026 · 3 min
RPO wskazuje na spóźnione i niepełne odpowiedzi Straży Granicznej w sprawie deportacji 3 obywateli Afganistanu z 10 kwietnia 2026 r.

RPO wskazuje na spóźnione i niepełne odpowiedzi Straży Granicznej w sprawie deportacji 3 obywateli Afganistanu z 10 kwietnia 2026 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich opisał sprawę, w której czas był nie dodatkiem, lecz istotą kontroli państwa. Przed deportacją obywateli Afganistanu RPO pytał Straż Graniczną o listę osób, pełnomocników i udział organizacji monitorujących, ale część informacji miała trafić do Biura dopiero po fakcie. MSWiA odpowiada, że działania rządu odbywały się w granicach prawa, lecz samo przyznaje, że sposób komunikacji SG z RPO mógł budzić zastrzeżenia.

11 czerwca 2026 · 3 min
Dane obywatela w rękach państwa. RPO i PUODO pokazują lukę, której rząd nie może zamiatać analizą.

Dane obywatela w rękach państwa. RPO i PUODO pokazują lukę, której rząd nie może zamiatać analizą.

RPO 8 czerwca 2026 r. poparł PUODO w sprawie zmian w ustawie wdrażającej unijną dyrektywę policyjną. Problem jest poważniejszy niż techniczna korekta: chodzi o dane przetwarzane przez organy ścigania, sądy, prokuraturę i służby, a także o wyłączenia, które mogą odbierać obywatelowi realną kontrolę nad własnymi informacjami. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało, że część analiz potwierdza luki i wątpliwości. Teraz odpowiedzialność polityczna jest prosta: MSWiA musi pokazać, czy naprawia system, czy tylko go opisuje.

11 czerwca 2026 · 3 min