Pieczątka, wpływy i sztabki złota. Śledczy o kulisach odbiorów inwestycji.
Prokuratura Krajowa i CBA opisują śledztwo dotyczące dopuszczania inwestycji budowlanych do użytkowania w powiecie warszawskim zachodnim. W najnowszej odsłonie zatrzymano dwie osoby, zabezpieczono gotówkę, elektronikę oraz 18 sztabek złota i srebra, a czynności prowadzono także w siedzibie Komendy Powiatowej PSP. Dotychczas zarzuty usłyszało 13 osób.

Powiat warszawski zachodni: odbiór inwestycji, zarzuty i 18 sztabek zabezpieczonych przez CBA Prokuratura Krajowa poinformowała 26 marca 2026 r. o kolejnych zarzutach w śledztwie dotyczącym korupcji w powiatowym inspektoracie nadzoru budowlanego. Sprawa dotyczy procedury dopuszczania do użytkowania inwestycji budowlanych w powiecie warszawskim zachodnim.
To brzmi jak techniczna końcówka budowy: dokumentacja, kontrola, brak sprzeciwu, odbiór. Według śledczych w tym właśnie miejscu miały jednak pojawiać się korzyści majątkowe, powoływanie się na wpływy i załatwianie spraw poza normalną urzędową ścieżką. Najnowsza odsłona opisana przez PK i CBA dotyczy zatrzymań z 17 marca 2026 r. Funkcjonariusze warszawskiej Delegatury CBA, działając na polecenie prokuratora, zatrzymali dwie osoby na terenie województwa mazowieckiego.
Podczas przeszukań zabezpieczono obszerną dokumentację, nośniki danych, sprzęt elektroniczny, gotówkę oraz 18 sztabek złota i srebra. Czynności prowadzono również w siedzibie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Powiecie Warszawskim Zachodnim. Z komunikatu Prokuratury Krajowej wynika, że Pawłowi L. przedstawiono zarzuty dotyczące nakłaniania do wręczenia łapówki funkcjonariuszom publicznym z Komendy Powiatowej PSP oraz z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla powiatu warszawskiego zachodniego. Chodziło o załatwianie spraw związanych z dopuszczeniem inwestycji do użytkowania.
Piotr R. usłyszał zarzut powoływania się na wpływy w Komendzie Powiatowej PSP i podjęcia się, w zamian za 30 tys. zł, pośrednictwa w uzyskaniu braku sprzeciwu tej jednostki na użytkowanie inwestycji budowlanej. CBA wskazuje też w swoim komunikacie wątek kolejnej korzyści: 30 tys. zł dla osoby pełniącej funkcję publiczną w PSP oraz co najmniej 10 tys. zł w powiatowym inspektoracie nadzoru budowlanego w związku z pozytywnym rozstrzygnięciem sprawy. Najważniejsze jest tu nie samo złoto, choć 18 sztabek działa na wyobraźnię mocniej niż niejedna tabela z BIP. Istotą sprawy jest mechanizm. Dopuszczenie inwestycji do użytkowania ma być procedurą chroniącą interes publiczny: bezpieczeństwo, zgodność z przepisami, realną kontrolę tego, co właśnie ma zacząć działać. Jeżeli według śledczych wokół tej procedury miały krążyć pieniądze i obietnice wpływów, to problem nie dotyczy tylko jednego dokumentu.
Dotyczy zaufania do tego, że urzędowa zgoda oznacza kontrolę, a nie wynik nieformalnej transakcji. Kontekst jest szerszy. W grudniu 2025 r. Prokuratura Krajowa informowała, że w tym samym śledztwie zatrzymano osiem osób, w tym trzech urzędników z podwarszawskiego powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego oraz kierującego tym urzędem Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, Dawida F. Wtedy zabezpieczono dokumentację, sprzęt elektroniczny i gotówkę w kwocie ponad 1,4 mln zł.
Prokuratura podała również, że Dawidowi F. przedstawiono dziewięć zarzutów, w tym dotyczących założenia i kierowania w latach 2021-2023 grupą przestępczą, przyjęcia lub żądania korzyści majątkowych, przekraczania uprawnień, płatnej protekcji i prania pieniędzy pochodzących z łapówek. Sąd zastosował wówczas wobec trzech podejrzanych tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Po marcowych zatrzymaniach Prokuratura Krajowa podała, że dotychczas w śledztwie zarzuty przedstawiono 13 osobom. Wobec dwóch najnowszych podejrzanych zastosowano nieizolacyjne środki zapobiegawcze.
CBA określiło tę operację jako trzecią realizację procesową i wskazało, że sprawa ma charakter rozwojowy, a planowane są kolejne czynności. Na tym etapie potwierdzone są fakty procesowe: komunikaty PK i CBA, daty zatrzymań, liczba podejrzanych, opis zarzutów, zabezpieczone przedmioty i informacja o środkach zapobiegawczych. Nie ma prawomocnego rozstrzygnięcia winy osób wskazanych w komunikatach. To rozróżnienie jest kluczowe, bo materiał nie jest wyrokiem, lecz opisem tego, co śledczy publicznie potwierdzili w dokumentach.
Sprawa jest lokalna, ale jej znaczenie wykracza poza jeden powiat. Każda inwestycja, która po budowie ma zostać dopuszczona do użytkowania, przechodzi przez zaufanie do państwowej i powiatowej pieczątki. Jeżeli śledztwo potwierdzi opisany mechanizm, będzie to historia o miejscu, w którym kontrola techniczna mogła zostać potraktowana jak kasa przy bocznym wejściu. A to jest problem nie tylko dla inwestorów i urzędów, ale dla każdego, kto później wchodzi do takiego budynku i zakłada, że procedura naprawdę coś znaczy.
Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.
Czytaj również


Dzieci jako argument, rejestr domen jako narzędzie. Rząd otwiera nowy front kontroli internetu.
Ochrona dzieci jest konieczna, ale nie może być tarczą dla nieprecyzyjnego prawa, które tworzy infrastrukturę blokowania treści i przesuwa granicę państwowej kontroli nad Internetem.


Pełnomocnik przy zamkniętym oknie. MOS2 miał uprościć legalizację pobytu, a RPO pyta o realne prawo do pomocy prawnej.
RPO prowadzi postępowanie wyjaśniające po skardze radcy prawnego dotyczącej dostępu pełnomocników do MOS2 - systemu służącego m.in. do elektronicznego składania wniosków o zezwolenia pobytowe. Problem jest poważniejszy niż techniczny formularz: UdSC wskazuje, że wniosek podpisany przez pełnomocnika może być prawnie nieistniejący i nie podlegać uzupełnieniu. Jeżeli cyfrowy system nie mieści pełnomocnika w kluczowym momencie sprawy, cyfryzacja zaczyna dotykać prawa strony do realnej pomocy prawnej.


Zapach, sąd i państwo bez miarki. Spór o chlewnię pokazuje lukę, którą władza zostawiła obywatelom.
Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował 28 maja 2026 r., że nadal analizuje wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej w sprawie rolnika, który przegrał proces cywilny o zadośćuczynienie za uciążliwe zapachy z chlewni. W tle są konkretne daty, wyroki, skarga kasacyjna, termin do 23 lipca 2029 r. i ponad 7 tys. spraw o skargę nadzwyczajną prowadzonych w BRPO. Ale najważniejsze pytanie nie brzmi, kto ma rację w jednym sąsiedzkim sporze. Brzmi: dlaczego państwo przez lata nie zbudowało jasnych reguł dla konfliktów, które dosłownie wchodzą ludziom do domów przez okna.


Fałszywy alarm, realne kajdanki. Państwo musi wyjaśnić, gdzie kończy się interwencja, a zaczyna nadużycie procedury.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o wyjaśnienia po interwencjach w mieszkaniach dziennikarzy Telewizji Republika, w tym w lokalu Tomasza Sakiewicza. Według RPO podstawą działań miały być zgłoszenia o możliwym zagrożeniu życia lub zdrowia, ale pojawiły się też informacje o przeszukaniu pomieszczeń i użyciu kajdanek. Policja odpowiada, że przy takich zgłoszeniach musi reagować natychmiast. I właśnie tu zaczyna się sedno sprawy: państwo ma obowiązek ratować życie, ale nie ma prawa uciekać od kontroli własnych metod.