środa, 3 czerwca 2026
Libra True
Prawo·Wiadomość

Miał ratować firmę, śledczy mówią o milionach na prywatnym koncie

Komenda Główna Policji podała 21 maja, że 61-letni doradca restrukturyzacyjny, działający jako zarządca masy sanacyjnej krakowskiej firmy budowlanej, usłyszał zarzuty po tym, jak według śledczych miał przelać 4 mln zł na prywatne konto. Sprawa jest o tyle poważna, że podejrzany podczas wyjaśnień miał mówić o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek.

Michał K. · Redaktor prowadzący
21 maja 2026 20:04 · 2 min czytania

Zarządca od ratowania firmy podejrzany o wyprowadzenie milionów. Krakowska sprawa pokazuje słaby punkt sanacji Komenda Główna Policji podała 21 maja, że 61-letni doradca restrukturyzacyjny, działający jako zarządca masy sanacyjnej krakowskiej firmy budowlanej, usłyszał zarzuty po tym, jak według śledczych miał przelać 4 mln zł na prywatne konto.

Sprawa jest o tyle poważna, że podejrzany podczas wyjaśnień miał mówić o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek. Według komunikatu Policji, sprawę prowadzą policjanci Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Zatrzymanie miało nastąpić 18 maja 2026 r. na jednej z ulic w Katowicach. Podejrzany został przewieziony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące. Kluczowy jest status osoby, której dotyczy komunikat. Policja pisze o zarządcy masy sanacyjnej, a więc o kimś, kto w realiach postępowania restrukturyzacyjnego ma zajmować się majątkiem firmy po to, by chronić go przed chaosem, stratami i upadkiem.

W tej sprawie śledczy opisują jednak mechanizm odwrotny: zamiast ratowania majątku powierzonej firmy budowlanej, miało dojść do przekroczenia uprawnień i przelania 4 mln zł na prywatne konto podejrzanego. Zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Krakowie złożono na początku marca 2026 r. Zrobił to zarządca masy sanacyjnej jednej z krakowskich firm budowlanych, wskazując na możliwość popełnienia przestępstwa przez swojego poprzednika.

To ważny element sprawy, bo nie zaczęła się ona od plotki ani medialnego wpisu, ale od formalnego zawiadomienia i czynności organów ścigania. Policja podaje, że badany okres obejmuje ostatni rok pełnienia funkcji przez 61-latka. Najmocniejszy fragment komunikatu dotyczy skali. Potwierdzona na poziomie zarzutów kwota to 4 mln zł z krakowskiej firmy budowlanej. Jednocześnie śledczy sprawdzają, czy podejrzany jako zarządca masy sanacyjnej także innych firm z Małopolski nie dopuścił się przywłaszczenia ich finansów.

Policja zaznacza, że podczas składania wyjaśnień podejrzany miał poinformować o przelewach na łączną kwotę około 10 mln zł z innych spółek. Ta część nie jest jeszcze rozstrzygnięciem, lecz kierunkiem weryfikacji postępowania. Mechanizm jest społecznie czytelny. Firma w sanacji to nie zwykły moment biznesowy, tylko stan awaryjny: ktoś próbuje ocalić miejsca pracy, kontrakty, wierzycieli i resztki płynności.

Zarządca ma być jak osoba wyznaczona do pilnowania kluczy podczas remontu po zalaniu. Jeżeli według śledczych właśnie ta osoba miała przekładać pieniądze na prywatne konto, problem nie kończy się na jednej firmie. Dotyka zaufania do całej procedury, która ma porządkować kryzys, a nie dokładać do niego kolejny rachunek. Na dziś potwierdzone są: zatrzymanie, zarzuty, tymczasowe aresztowanie, kwota 4 mln zł wskazana przez Policję oraz informacja o weryfikowanym wątku około 10 mln zł z innych spółek.

Nie ma prawomocnego wyroku, dlatego sprawę należy opisywać jako postępowanie przeciwko podejrzanemu, a nie jako przesądzoną winę. Do wyjaśnienia pozostaje, czy wskazane przez śledczych przelewy z innych firm rzeczywiście miały miejsce, jaka była ich pełna dokumentacja i czy uda się zabezpieczyć środki dla pokrzywdzonych podmiotów. Ta sprawa jest lokalna z adresu, ale systemowa z mechanizmu.

Jeżeli osoba publicznie umocowana do porządkowania majątku w sanacji sama staje się przedmiotem śledztwa o milionowe przywłaszczenie, to procedura ratunkowa zaczyna wyglądać jak sala operacyjna, w której trzeba sprawdzać nie tylko stan pacjenta, ale i kieszenie personelu. Dalsze ustalenia prokuratury pokażą, czy był to pojedynczy przypadek, czy sygnał większej luki w nadzorze nad zarządcami.

Twoja reakcja
Michał K.
Redaktor prowadzący

Autor i redaktor portalu Psi PatrOl 24.

Czytaj również

Pełnomocnik przy zamkniętym oknie. MOS2 miał uprościć legalizację pobytu, a RPO pyta o realne prawo do pomocy prawnej.

Pełnomocnik przy zamkniętym oknie. MOS2 miał uprościć legalizację pobytu, a RPO pyta o realne prawo do pomocy prawnej.

RPO prowadzi postępowanie wyjaśniające po skardze radcy prawnego dotyczącej dostępu pełnomocników do MOS2 - systemu służącego m.in. do elektronicznego składania wniosków o zezwolenia pobytowe. Problem jest poważniejszy niż techniczny formularz: UdSC wskazuje, że wniosek podpisany przez pełnomocnika może być prawnie nieistniejący i nie podlegać uzupełnieniu. Jeżeli cyfrowy system nie mieści pełnomocnika w kluczowym momencie sprawy, cyfryzacja zaczyna dotykać prawa strony do realnej pomocy prawnej.

2 czerwca 2026 · 3 min
Zapach, sąd i państwo bez miarki. Spór o chlewnię pokazuje lukę, którą władza zostawiła obywatelom.

Zapach, sąd i państwo bez miarki. Spór o chlewnię pokazuje lukę, którą władza zostawiła obywatelom.

Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował 28 maja 2026 r., że nadal analizuje wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej w sprawie rolnika, który przegrał proces cywilny o zadośćuczynienie za uciążliwe zapachy z chlewni. W tle są konkretne daty, wyroki, skarga kasacyjna, termin do 23 lipca 2029 r. i ponad 7 tys. spraw o skargę nadzwyczajną prowadzonych w BRPO. Ale najważniejsze pytanie nie brzmi, kto ma rację w jednym sąsiedzkim sporze. Brzmi: dlaczego państwo przez lata nie zbudowało jasnych reguł dla konfliktów, które dosłownie wchodzą ludziom do domów przez okna.

1 czerwca 2026 · 2 min
Fałszywy alarm, realne kajdanki. Państwo musi wyjaśnić, gdzie kończy się interwencja, a zaczyna nadużycie procedury.

Fałszywy alarm, realne kajdanki. Państwo musi wyjaśnić, gdzie kończy się interwencja, a zaczyna nadużycie procedury.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o wyjaśnienia po interwencjach w mieszkaniach dziennikarzy Telewizji Republika, w tym w lokalu Tomasza Sakiewicza. Według RPO podstawą działań miały być zgłoszenia o możliwym zagrożeniu życia lub zdrowia, ale pojawiły się też informacje o przeszukaniu pomieszczeń i użyciu kajdanek. Policja odpowiada, że przy takich zgłoszeniach musi reagować natychmiast. I właśnie tu zaczyna się sedno sprawy: państwo ma obowiązek ratować życie, ale nie ma prawa uciekać od kontroli własnych metod.

1 czerwca 2026 · 2 min